- Cześć, piękna.
Pamiętasz mnie jeszcze? - cichy i przeciągły szept odezwał się do mnie nie
ukazując swojej twarzy. Moje serce podskoczyło do gardła, gdy ktoś położył
swoje dłonie na mojej tali.
- N-n-nie przypominam
sobie. - mruknęłam cicho wysilając swoją pamięć na najgorsze wspomnienie.
- A ja wiem, że mnie
pamiętasz. Jeśli zaś nie, to będziemy mogli się ponownie spotkać. Tym razem
dostaniesz nauczkę za swoje. Pamiętaj! - zastrzegł mnie - Jeszcze mnie
wspomnisz!
~*~
Płynne i zimne strużki potu leciały prędko i wsiąkały w
materiał wczorajszej bluzki. Podniosłam się do pozycji siedzącej i zaczęłam
regulować swój oddech i spowalniać szybsze bicie serca, które o mało nie
wyskoczyło z klatki piersiowej. Mój mózg jedynie wołał i pragnął wody, która
szybko by pokajało moje rozgoryczone ciało. Szybko wyswobodziłam się z ramion
przyjaciela i biegiem poszłam do kuchni, gdzie znalazłam swoje źródło ukojenia.
Napiłam się wody i dodatkowo zrobiłam sobie kakao, które wlałam zaraz do kubka
w misie. Usiadłam przy kuchennym stole i rozmyślałam, aż w końcu do kuchni
zszedł bez koszulki Lukey. Popatrzyłam się na niego krzywo, ale nie
skomentowałam tego. Dopiłam ciemną ciecz i brudny kubek odstawiłam do zmywarki.
Cały czas chłopak przypatrywał się mnie i starał się coś wyczytać z moich oczu,
które wdały się w śnieżną, zamgloną bitwę. Pustka otaczająca wokoło nich była
bezwzględnym bagnem przez które będziesz musiał przedrzeć się, jeżeli chciałbyś
przejść.
- Luke… Luke… - swoim
płaczliwym szeptem wołałam jego imię -
On tu był. On był tu we śnie i mówił że przyjdzie i jeszcze raz… - przełknęłam
głośno ślinę i dalej wpatrując się w ścianę, próbowałam nie rozpłakać się.
- Emily, Emily popatrz na mnie! - głośno szepnął do mnie
Lukey. Nie popatrzyłam się, oczy zaszły łzami, które wylewały się ze mnie.
- Emily, kto to był i co on ci zrobił? - zapytał mnie
chłopak sam będąc na skraju rozpłakania się. Dopiero po usłyszeniu co on ci zrobił, popatrzyłam się na
chłopaka. Szybko wstałam z krzesła, na którym siedziałam i pobiegłam przytulić
się w koszulkę Luke’a.
- On mi wyrządził krzywdę, pozwolił bym cierpiała i
zniszczyła samą siebie, Luke. To było okropne co on mi robił. To było okropne i
do dzisiaj mam obrzydzenie do własnego ciała. - cicho wyszeptałam spod
wielkiego przytulenia.
- Ja nie pozwolę, by nikt nie skrzywdził mojej księżniczki.
Emily, jestem i będę przy tobie. Cokolwiek się ma stać lub już się stało. Będę,
bo czuję że jesteś mi kimś bliższym i nie pozwolę nikomu cię skrzywdzić. -
powiedział odrywając się od mojego ciała i całując mnie w czoło. - Chodź,
pójdziemy spać.
- No dobrze. Mam nadzieję, że cię tym nie odstraszyłam od
siebie. - mruknęłam cicho, jak najciszej by nie mógł mnie usłyszeć. A jednak!
-
Nie odstraszyłaś, ale pozwoliłaś mnie bliżej poznać i zaufać mi. Przybliżyłaś
się do mnie, a ja do ciebie. - uśmiechnął się do mnie i objął mnie ramieniem. Razem
powoli przemierzaliśmy korytarz, aż doszliśmy do mojego pokoju. Obydwoje razem
się na siebie patrząc poszliśmy spać. Usypiając mocniej wtuliłam się w ciało
bruneta. Chciałam poczuć czyjąś bliskość i ciepło, by ponownie dostać
bezpieczeństwo. Kiedy bóg Hypnos zabierał mnie na swój rydwan, by upoić mnie
snem, ostatni raz spojrzałam w oczy chłopaka i usnęłam snem spokojnym.
Obudziły mnie jasne promienie słońca wpadające do pomieszczenia przez niezasłonięte okno. Zaspana przetarłam oczy i przeciągnęłam się na łóżku, ale gdy poczułam czyjeś ciało obok mojego od razu zaprzestałam czynności. Spojrzałam na osobę przy mnie, a moje nerwy opadły gdy zobaczyłam śpiącego Luka. Jednakże mój uśmiech coraz bardziej się powiększał i szerzył. Pomimo tego wkręciłam się obok niego bardziej i wtuliłam się w ciepło jego ciała. Po dłuższej chwili zrobiłam małą przerwę między nami i z nudów rysowałam różne wzorki na jego ciele. Wywijane, koślawe. Nagle chłopak mocno mnie do siebie przyciągnął i przygwoździł w niedźwiedzim uścisku, rękami objęłam go w pasie i uśmiechałam się na myśl, na to iż Luke Brooks ze mną leży i mocno mnie przytula.
- Od ilu już nie śpisz? -
zagadnęłam cicho chłopaka, który oparł swoją brodę o moją głowę.
- Godzinę lub dwie. - zaśmiał
się, jakbym opowiedziała najśmieszniejszy żart. Popatrzyłam się na niego,
wesołego, który czerpał radość z chwili.
- No to czego mnie nie
zbudziłeś!? - powiedziałam z wyrzutem do chłopaka, po czym dałam mu kusańca w
bok. Nie zdążył nic powiedzieć, gdy do pokoju wpadli chłopaki i rzucili się na
nas.
- Ej, coś za cicho było w nocy u
nich! - Beau krzyczał do James’a, który męczył się z rozłączeniem naszej
dwójki. Zrezygnowali z tego pomysłu, ale zaczęli nas oboje łaskotać.
- Dobra chłopaki, przestańcie!
Dzisiaj zabieram Emily, więc może nas nie będzie cały dzień. - powiedział
przyjaznym tonem i popatrzył się na mnie dosyć znacząco.
- Uuuu, zapowiada się randka! -
zaśmiał się z nas Jaidon, brat bliźniak Lukey’a.
- Ja przyjmuje inną wersję niż
waszą. - pokazałam im język i zrezygnowana w końcu wstałam z łóżka i poszłam
się umyć oraz przebrać z wczorajszych ciuchów.
- Cholera! Skąd ona wiedziała!? - krzyczał z dołu Skip, który chyba myślał iż go nie słychać.
- Głuchy by cię usłyszał, Daniel! - odwdzięczyłam się i po cichutku zeszłam na dół, tak aby nikt nie słyszał mnie. Gdy doszłam do jednego z wielkich pokoi i tam byli chłopcy, zaglądnęłam jak szpieg i uśmiechnęłam się gdy zobaczyłam resztę chłopaków szukających kryjówkę na moje miętowe roshe, aż w końcu zrezygnowani położyli je pod łóżko i usiedli, jak gdyby nic się nie stało i spokojnie powrócili do poprzedniej, niedokończonej konwersacji. Ja zaś wyszłam z ukrycia i z obojętnością poszłam po swoje obuwia. Chłopaki zdziwieni popatrzyli na siebie, a następnie na mnie.
- Następnym razem lepiej schowajcie buty lub ciszej rozmawiajcie. - w ostatniej chwili odwróciłam się napięcie i powiedziałam im, po chwili jednak wyszłam z pomieszczenia.
Weszłam do kuchni i natrafiłam na bliźniaka, który zrobił nam śniadanie. Uśmiechnięty od ucha do ucha podał mi moją porcję, po czym wziął swoją i wtapiał swoje ust w białą ciecz. Płatki z mlekiem… Sama na samo wspomnienie się uśmiechnęłam i dokończyłam paroma łyżkami swoją porcję. Zostawiliśmy oboje miseczki w zlewie poszliśmy do przedpokoju założyć buty, gdy Luke pierwszy skończył wybiegł jeszcze do swojej sypialni i przyniósł sprzęt. Uśmiechnęłam się na widok aparatu fotograficznego.
Gdy już usiadłam ubrana i wymalowana
na łóżku zaczęłam się śmiać się z chłopaka, który wstał i teraz chodził po
pokoju w celu znalezienia moich butów, których nie mogliśmy znaleźć od dłuższej
chwili.
- Daniel oddawaj buty! - krzyczałam z pokoju, starając się nie wybuchnąć śmiechem, który od dłuższego czasu pohamowywałam.- Cholera! Skąd ona wiedziała!? - krzyczał z dołu Skip, który chyba myślał iż go nie słychać.
- Głuchy by cię usłyszał, Daniel! - odwdzięczyłam się i po cichutku zeszłam na dół, tak aby nikt nie słyszał mnie. Gdy doszłam do jednego z wielkich pokoi i tam byli chłopcy, zaglądnęłam jak szpieg i uśmiechnęłam się gdy zobaczyłam resztę chłopaków szukających kryjówkę na moje miętowe roshe, aż w końcu zrezygnowani położyli je pod łóżko i usiedli, jak gdyby nic się nie stało i spokojnie powrócili do poprzedniej, niedokończonej konwersacji. Ja zaś wyszłam z ukrycia i z obojętnością poszłam po swoje obuwia. Chłopaki zdziwieni popatrzyli na siebie, a następnie na mnie.
- Następnym razem lepiej schowajcie buty lub ciszej rozmawiajcie. - w ostatniej chwili odwróciłam się napięcie i powiedziałam im, po chwili jednak wyszłam z pomieszczenia.
Weszłam do kuchni i natrafiłam na bliźniaka, który zrobił nam śniadanie. Uśmiechnięty od ucha do ucha podał mi moją porcję, po czym wziął swoją i wtapiał swoje ust w białą ciecz. Płatki z mlekiem… Sama na samo wspomnienie się uśmiechnęłam i dokończyłam paroma łyżkami swoją porcję. Zostawiliśmy oboje miseczki w zlewie poszliśmy do przedpokoju założyć buty, gdy Luke pierwszy skończył wybiegł jeszcze do swojej sypialni i przyniósł sprzęt. Uśmiechnęłam się na widok aparatu fotograficznego.
- No to jak, gotowa? - zapytał mnie
brunet i gdy kiwnęłam głową na tak, zaczęliśmy wychodzić z domu chłopaków.
- Tylko mi grzecznie proszę i bez
żadnych głupstw! – krzyczał na cały dom Daniel. Za mało mu wrażeń na dzisiaj!?
- Dobrze, tatku! Wy również
grzecznie siedźcie na swoich tyłeczkach! Nie narozrabiajcie dzieciaczki! -
krzyczałam już z podwórka, gdy zamykałam powoli drzwi. Zaśmialiśmy się z Luke’iem,
który objął mnie ramieniem i prowadził mnie do miejsca, którego zapewne nie
znałam.
Okej...no to tak.
OdpowiedzUsuńGDZIE JEST DO CHOLERY LÓG, ASHTON I VALERIE?!
Dlaczego Emily do cholery flirtuje z Lukejem kiedy jest z drugim Lukejem w związku?!
Dlaczego rozdział jest taki krótki? ;''''C
Ja chcę więcej, prędko!
Rozdział jest świetny ale czuję się...nie nasycona :D
Czekam na kolejny :*
Kocham <3
Lók, Ashton i Valerie pojawią się w następnym rozdziale, może napiszę z perspektywy Valerie albo jako narrator.
UsuńEmily z nim nie flirtuje tylko uważa go za brata, przyjaciela którego nie ma tam w LA.
Rozdział jest krótki, bo w następnym będzie się troszki działo... Chcesz więcej? Napisałabym, ale jest popierdolona szkoła :')
Ja się czuję nasycona po czterech kanapkach i herbatce która się gotuje - ogółem zaraz idę się nieco pouczyć, ale dalej będę obecna :D
Ja ciebie również ;*
OŁ JEA!
UsuńI wiesz...na dwa fronty to niech lepiej nie leci :D
Gupia szkoła ;-; zabić!
-.-
awww *0*
KIEDY ROZDZIAŁ? :3
OdpowiedzUsuńJutro zaczynam pisać i nie wiem czy też do szkoły pójdę jeśli dalej będę bez siły :/ Więc będę miała więcej czasu :)
UsuńKocham cię <3
OdpowiedzUsuńSosiki, Janosiki, Magconiki, Roomiki rządzą :D XD
OdpowiedzUsuńKiedy rozdziałek? Smutam :((((
OdpowiedzUsuń