Emily POV.
- Pierwszą rzeczą, jaką dziś
zrobimy, to pójście na czekoladę! - wyszczerzył się w biały uśmiech Luke, który
przez niechcący upadł na tyłek. Zaśmiałam się z jego niezdarności i patrzyłam
na niego, gdy jęczał z bólu i masował sobie miejsce, w którym się uderzył.
- Może przestaniesz się łaskawie
śmiać i pomożesz mi wstać? - oburzony odezwał się i jego mina po chwili
zmieniła się i sam się z siebie śmiał. Po czym pomogłam wstać
chłopakowi, który złapał moją rękę i dziwnie się wykręcił.
Po kilku minutach otworzył drzwi
do jakiejś kawiarenki. Spostrzegł jakiś stolik odosobniony od wszystkich, który
był pod oknem. Doszliśmy tam i usiedliśmy na miejscu. Złożył zamówienie do
kelnerki, która przyszła i zaczęła się przylizywać do młodego Brooks’a. Burknęłam
coś pod nosem poirytowana i zaczęłam za jej plecami przedrzeźniać ją. Luke
powoli nie mógł się opanować i coraz częściej spoglądał na mnie. Po kilku
minutach stracił panowanie i śmiał się na całą kawiarnie. Wkręciłam się w swoją
rolę i nie wiedziałam nawet kiedy odwróciła się do mnie i zobaczyła to co robię.
Fuknęła głośno i odeszła machając tyłkiem na wszystkie strony i sposoby.
- Co ty robisz! - skarcił mnie Luke, sam się śmiejąc
uradowany.
- Nic, jestem kompletnie grzeczna - uśmiechnęłam się do
chłopaka, który zaczął się wiercić, jednak po chwili się opanował
ponieważ kelnerka niosła nasze zamówienie.
- Na szczęście przyniosła inna kelnerka, nie zniosłabym jej ostrego
wzroku. - burknęłam w jego stronę cicho, by nie narobić sobie kolejnych
kłopotów.
- Sam bym tego nie mógł! - uśmiechnął się i odwrócił się w
stronę lady, gdzie jego kelnerka pomachała do niego, lecz gdy ja się do
niej odwróciła, pokazała mi środkowego palca.
- Widzisz! Ludzie mnie bardziej tolerują od ciebie! - wytknął
mi język, który zaraz poparzył popijając gorącą czekoladę. Głośno pisnął i popatrzył
na mnie z miną mordercy. Wzruszyłam ramionami i dalej wpatrywała się w
zaczerwienioną twarz ciemniejszego bruneta. Po chwili opanował się i dalej
popijał czekoladę, która zaczęła nam stygnąć. Rozmawiając i poznając siebie
zaczął nam szybko, ale miło lecieć czas.
- Zbieraj się, teraz idziemy gdzie indziej. - uśmiechnął się
i zapłacił za moje oraz jego zamówienie, choć nie chciałam, żeby to zrobił.
- Okay - uniosłam ręce w geście obronnym, chłopak zaśmiał się
ze mnie i obydwoje po namyśle wyszliśmy z pijalni czekolady.
- To gdzie teraz? - zapytałam go, ale gdy zobaczyłam jego
kpiący uśmieszek i odwrócenie się do mnie tyłem, a następnie pójście bez
jakiegokolwiek słowa zrozumiałam, że to pytanie jest zbędne.
- Luke’i - Pooky’i Brooks’e gdzie ty mnie prowadzisz!? -
zaczęłam jęczeć mu nad uchem, gdy zaprowadził nas do jakiejś ciemnicy.
- Ciszej, chodź szybciej. - rzucił przez swoje ramię i
przyśpieszył kroku, po chwili znaleźliśmy się na schodach prowadzących coraz
wyżej ku górze, zaraz obok była winda.
- Nie lepiej windą pojechać? - zapytałam go lekko sapiąc i
nie mogąc wziąć oddechu.
- Nie, wyłączyli ją z zasilania. - zaśmiał się diabelsko i
zaczął znów wspinać się na górę po schodach.
Nie wiem ile szliśmy, ale zaczęło mnie irytować ciągłe
chodzenie po schodach. Jakby nie było ciekawszego zajęcia.
- Luke! Nie wiem ile jeszcze będziemy iść, ale mam cię dość!
Ja siadam i nie mam zamiaru się stąd ruszać! - krzyknęłam do niego i usiadłam
na zimnym betonie. Skrzyżowałam ręce i zaczęłam stukać palcami o swoje ręce, aż w końcu uszła ze mnie cała złość.
- Mała, już jesteśmy prawie - prychnęłam na to co powiedział
i dalej siedziałam skamieniała - Naprawdę, chodź.
- Dobra, ale jeśli okaże się że zostało z jakieś kilkanaście
schodów to cię zamorduję! - warknęłam zła i posłusznie wstałam znajdując się
naprzeciwko niego.
- Chyba nie mówisz poważnie! - zaśmiał się z tego, jak z
najbardziej śmiesznego żartu jaki usłyszał.
- Zamorduję cię! - warknęłam mocniej naciskając na słowa, na
co ucichł i zachichotał jedynie. Odwrócił się napięcie i zaczął iść w stronę
schodów, które chyba się kończyły za zakrętem ponieważ jego kroki zrobiły się lżejsze
i nie słychać było odcisków na betonie. Poszłam za nim i uśmiechnęłam się, gdy
zobaczyłam że trafiliśmy na dach wieżowca, na który wdrapaliśmy się.
Wiatr owiał moją szyję, a ja natychmiastowo wciągnęłam jak
najwięcej cennego powietrza i zamknęłam oczy dalej stojąc w tym samym miejscu
co przystanęłam. Nie potrafiłam oderwać się od tego co zyskałam, uwielbiałam
wiatr i jego mocną moc, gdy owiewał i rwał wszystko co popadnie. Uwielbiałam księżyc,
który jakimś cudem pojawił się jego zarys na błękitnym niebie chroniąc się w cieniu
mgły, by nikt nie spojrzał na jego białość. Luke owinął moją talię
niespodziewanie ciągnąc w stronę krańca dachu, chociaż nie widziałam bo dalej
miałam zamknięte oczy, byłam niemal pewna co robi. Czułam jego czekoladowo -
słodki oddech na mojej szyi. Czułam jego usta obok mojego ucha, zadrżałam na jego
myśl.
- Otwórz oczy - polecił mi chłopak, który oderwał się ode
mnie i stanął obok mnie stykając nas ramionami, by nie było żadnego dystansu. Otworzyłam
swoje błękitne oczy, którym ukazał się nieziemski widok miasta, w którym się znalazłam.
Wcześniej ludzi było mniej, a teraz tłoczyło się ich dużo szukając miejsca na
coraz to nowsze kroki. Jasność słońca, która wcześniej była teraz zbielała i
jedynie chowała się za horyzontem szukając kryjówki by na chwilę odpocząć od
porażającego ciepła i uciekając przed chmurami, które coraz bardziej pokrywało
dotąd błękitne niebo. Księżyc mocniej przyświecał, a lampy uliczne oświetlały całe
miasto nadając im niezwykły klimat.
- Piękny widok, nieprawdaż Emily? - zagadnął mnie Luke sam będąc oniemiały tym co zobaczył, tym w jakim świecie zostaliśmy
stworzeni. Teraz wiedziałam, że nie będę żałować przyjazdu do tego miasta. Nie będę żałowała tego co się tu
stanie, bo wiem że to miasto zostało opętane niewidzialną nicią magii, która pokrywała
teraz nasze dusze niczym lukier na pączku.
- Piękne, jak to znalazłeś? - mruknęłam
oczarowana widokiem zachodzącego słońca, który niebezpiecznie zbliżał się do
horyzontu.
- Kiedy byłem przygnębiony trochę
się upiłem i zataczając się w tamtą i z powrotem stronę trafiłem jakimś cudem
tutaj. Poruszyło moją duszę i jest to moje miejsce, w którym mogę się uspokoić.
Przychodzę tu z różnymi sprawami do przemyślenia i zawsze mi pomaga ten widok. -
uśmiechnął się leciutko wpatrując się w świat oświetlony poświatą ostatnich
promieni słonecznych.
- A teraz o czy myślisz? -
zagadałam go po kilkominutowej ciszy, która zaginęła w naszych sercach i
przyjemnie ją się delektowaliśmy. Po chwili zmieniłam kierunek wpatrywania się
w oświetlone miasto na Luke, który dalej patrzył tam gdzie ja wcześniej.
- O tym, że chciałbym cię lepiej poznać. - uśmiechnął się,
ale dalej była widoczna powaga w jego słowach, czynach i tym co powiedział, spuściłam
do dołu głowę i zastanawiałam się nad tym co przed chwilą wypowiedział.
- Chcesz mnie poznać? Usiądź ze
mną w nocy. Obiecuje ci, że obędzie się bez słów. Zwyczajnie spójrz wtedy w
moje oczy. Dostrzeżesz w nich to czego zza dnia nie widać. Więc skoro już
patrzysz to zastanów się dlaczego mało mówię. Dlaczego uśmiecham się
każdego dnia, udając pełnie szczęścia. Potem mnie przytul, jeszcze raz, ale
mocniej. Poczuj choć po części moje wnętrze.
Jeżeli jesteś kimś prawdziwym zobaczysz to. Zobaczysz to czego inni nie
potrafią. A ja wtedy zobaczę, że jesteś prawdziwym przyjacielem. Ale ty już
mnie poznałeś Lukey, podołałeś tylko bądź ze mną. - wyszeptałam dalej bawiąc
się palcami u rąk, nie patrząc my kompletnie w oczy, które żądały tego czego ja
nie mogłam wypełnić.
Nie podniósł mojej głowy by
spojrzeć w jego odbicie duszy, w oczy. Nie wyszeptał nic. Stał i przez dłuższą
chwilę wpatrywał się we mnie. Po chwili jednak podszedł i bardzo mocno mnie
przytulił.


Kocham twoje opowiadania i czekam na ciąg dalszy <333
OdpowiedzUsuńTak bardzo kocham ten rozdział i to opowiadanie! A ty dobrze o tym wiesz *-*
OdpowiedzUsuńCool Kids to zdecydowanie moje najukochańsze fanfiction pod słońcem! :D
I przyrzekam, że jeśli kiedykolwiek postanowisz je usunąć to osobiście przyjdę urwać ci głowę. Kocham to jak piszesz a to opowiadanie jest takie ciekawe i wciągające! Ja chcę już więcej, proszę :((
Btw to kocham cię ♥
Ja też cię kocham, misia <3
UsuńA wiesz, że to opowiadanie jest specjalnie dla ciebie - więc nie mogłabym nawet raczyć usunąć :*