Valerie POV.
Obudziły mnie promienie
słoneczne, które skakały po błękitnym i niezachmurzonym niebie. Radośnie
wskakiwały przez żaluzje. Opatulały nasze nagie ciała. Ashton leżał nagi
jedynie jego bokserki były założone, opięte. Wyglądał seksownie. Aż za bardzo, bo
oblizałam nieświadomie wargi. Oderwałam się z tego zapatrzenia w jego ciało,
które idealnie leżało, płasko.
Przecież widziałam go całego w
nocy! Vale, opanuj się!
- Chyba zaczynam świrować coraz bardziej na jego punkcie. - mruknęłam do siebie i zaczęłam zbierać nasze rzeczy, które leżały w nieładzie. Uśmiechnęłam się na myśl, jaką wspaniałą noc mieliśmy. Upojna, radosna przy lampce wina. Czasami jest przyjemnie odpocząć od ciągłych imprez. Tylko tęsknota za Emily powraca ze zdwojoną siłą i większość czasu nie daje mi spać. Wiem, że ona to samo czuje. Potrząsnęłam głową w celu odpędzenia przyjaciółki z myśli. Gdy umyłam się i przebrałam w wygodniejsze ubrania ruszyłam do kuchni. Związałam po drodze włosy w kucyka i zaczęłam buszować po szafkach. Wkrótce znalazłam patelnie i składniki gotowe do wyrobu naleśników, które ja i Ashton wprost uwielbiamy. Po wymieszaniu wszystkich składników zaczęłam je smażyć na naczyniu. Gdy ostatni wykładałam na talerz, poczułam jak ramiona oplatają moje biodra i przyciskają mnie bardziej w ciało chłopaka. Zaczął jeździć swoimi palcami pod mojej gładkiej skórze, która pod wpływem jego dotyku zaczęła drżeć i dostawać gęsiej skórki. Mocniej pogłębił nasz pocałunek i coraz bardziej łaknął mnie. Odskoczyliśmy od siebie, gdy usłyszeliśmy natarczywy dźwięk dzwonka do domu Ashton'a.
- Nie dadzą się nacieszyć dziewczyną, raz a dobrze! - krzyknął zły na cały dom i opuszczają miejsce przypartym do mojego ciała poszedł otworzyć te drzwi, choć w sumie mógł je zignorować.
- Cześć Luke. Wejdź. - z głębiny korytarza słychać było głos chłopaka Emily, jak i zarówno mojego.
Chłopaki wpadli do kuchni i zaczęli się częstować śniadaniem, jakim zrobiłam.
- Zamknijcie się! Nic nie wiecie o dobrym jedzeniu, chuderlaki! - krzyknęłam, przełykając ostatni kęs naleśnika i delektując się nim oparłam się o umięśnioną klatkę mojego chłopaka, który jeszcze starał się jeść wpatrując się we mnie.
- Tęsknię za Emily. - wypalił po jakimś czasie zakochany Luke, który spuścił teraz głowę i bawił się zamkiem u swojej bluzy.
- My też, kochany. Co dzień z tobą. Jesteś z nami. Pamiętaj. - wstałam z nóg zazdrosnego Irwin'a, a weszłam na kolana Hemmings'a, który dalej nie zwracał uwagi na nic.
- Idziemy dzisiaj na imprezę, stary! Musisz nieco się wyluzować, a zapomnieć choć na chwilę o niej! - wpadł na pomysł Ashton, który klasnął w dłonie. Wstał prędko i zaczął tańcować wokoło stołu, by zwrócić na siebie uwagę przyjaciela i sprawić by uśmiech wpełzał na jego usta. Za chwilę jednak pojawił się i zaraz oboje tańcowali łapiąc się za ramiona oraz wywracając się o swoje nogi. Zaśmiałam się na widok przyjaciół, którzy sprawiali sobie wzajemną radość z tego co robią.
- Mogę iść z wami? - za pisnęłam nad uchem Ashton'a, który od razu odskoczył ode mnie i zdziwiony na mnie spojrzał.
- Co za pytanie! Przecież zawsze z nami chodziłaś! Mała co ty brałaś!? - zakrzyczał na mnie chłopak. - Wyrażam zgodę na wyjście, a teraz choć się przytulić.
Patrząc na moją minę musiało być śmieszne, bo zaraz chłopaki zaśmiali się ze mnie i objęli ramionami nie dopuszczając dla mnie cenne powietrze. Szybko jednak odpuścili i pobiegłam do pokoju, gdzie poczęłam szukać ubrań na imprezę. Uwielbiałam z nimi imprezować! Po chwili szperania w szafie znalazłam to czego szukałam i biegiem poszłam do łazienki w celu umycia się. W dresach zeszłam na dół i rzuciłam się na kanapę w salonie. Uśmiechnęłam się do siebie i mruknęłam głośno do chłopaków.
- Nie dadzą się nacieszyć dziewczyną, raz a dobrze! - krzyknął zły na cały dom i opuszczają miejsce przypartym do mojego ciała poszedł otworzyć te drzwi, choć w sumie mógł je zignorować.
- Cześć Luke. Wejdź. - z głębiny korytarza słychać było głos chłopaka Emily, jak i zarówno mojego.
Chłopaki wpadli do kuchni i zaczęli się częstować śniadaniem, jakim zrobiłam.
- Vale, chodź. Zjesz ze mną. -
Ashton poklepał swoje kolana, na co szybko podeszłam i usiadłam mu na nie, ale
jeść nie chciałam. Od niedawna uważałam siebie za grubszą i bardziej otyłą
dziewczynę. Choć wszyscy mi wmawiają, iż jestem na tyle chuda, że mogę pozwolić
sobie na powrót do normalnego trybu jedzenia.
- Jakby była Emily, to by ci
wybiła te kilogramy dodawane przez siebie! Valerie, opanuj się i jedz! -
zdenerwowany już moim zachowaniem Ashton wziął do ręki naleśnika i dosłownie
wepchał mi go do ust, na co zaśmiałam się i ja i Luke, po krótkiej chwili nawet
Ashton. Po przegryzieniu wepchniętego mi naleśnika, stwierdziłam że jednak mam
ochotę na jedzenie.
- Dobre naleśniki. - mruknęłam do
chłopaków jedząc już czwartego płaskiego, lecz dużego naleśnika z sosem
klonowym. Zaśmiali się, a ja z pełną buzią (wraz z wystającym naleśnikiem)
wyszczerzyłam się do nich.
- Fuuuuj! - jęknęli oboje w tym
samym czasie, odwracając na możliwe strony swoje głowy. Byleby mnie nie widzieć.- Zamknijcie się! Nic nie wiecie o dobrym jedzeniu, chuderlaki! - krzyknęłam, przełykając ostatni kęs naleśnika i delektując się nim oparłam się o umięśnioną klatkę mojego chłopaka, który jeszcze starał się jeść wpatrując się we mnie.
- Tęsknię za Emily. - wypalił po jakimś czasie zakochany Luke, który spuścił teraz głowę i bawił się zamkiem u swojej bluzy.
- My też, kochany. Co dzień z tobą. Jesteś z nami. Pamiętaj. - wstałam z nóg zazdrosnego Irwin'a, a weszłam na kolana Hemmings'a, który dalej nie zwracał uwagi na nic.
- Idziemy dzisiaj na imprezę, stary! Musisz nieco się wyluzować, a zapomnieć choć na chwilę o niej! - wpadł na pomysł Ashton, który klasnął w dłonie. Wstał prędko i zaczął tańcować wokoło stołu, by zwrócić na siebie uwagę przyjaciela i sprawić by uśmiech wpełzał na jego usta. Za chwilę jednak pojawił się i zaraz oboje tańcowali łapiąc się za ramiona oraz wywracając się o swoje nogi. Zaśmiałam się na widok przyjaciół, którzy sprawiali sobie wzajemną radość z tego co robią.
- Mogę iść z wami? - za pisnęłam nad uchem Ashton'a, który od razu odskoczył ode mnie i zdziwiony na mnie spojrzał.
- Co za pytanie! Przecież zawsze z nami chodziłaś! Mała co ty brałaś!? - zakrzyczał na mnie chłopak. - Wyrażam zgodę na wyjście, a teraz choć się przytulić.
Patrząc na moją minę musiało być śmieszne, bo zaraz chłopaki zaśmiali się ze mnie i objęli ramionami nie dopuszczając dla mnie cenne powietrze. Szybko jednak odpuścili i pobiegłam do pokoju, gdzie poczęłam szukać ubrań na imprezę. Uwielbiałam z nimi imprezować! Po chwili szperania w szafie znalazłam to czego szukałam i biegiem poszłam do łazienki w celu umycia się. W dresach zeszłam na dół i rzuciłam się na kanapę w salonie. Uśmiechnęłam się do siebie i mruknęłam głośno do chłopaków.
- Oglądamy coś? - nieco dysząc krzyknęłam w stronę
chłopaków, którzy zaczepiali się wzajemnie i śmiali się.
- Okay! Włączaj! - krzyknął mój chłopak, który zaraz dosłownie
się rzucił na kanapę, tak iż jego głowa wylądowała na moich udach. A on sam
uśmiechał się diabelsko.
- Ey! Teraz ja nie mam miejsca! - posmutniał Hemmings, ale delikatnie
zwaliłam Ashton’a z moich ud i odsunęłam
się aby ustąpić nieco miejsca na dwoje przyjaciół.
Zajadając się popcornem i popijając colą zaczęliśmy oglądać
film, który pochłanialiśmy wzrokiem i słuchem. Ale zaraz znudzeni zaczęliśmy
rzucać się jedzeniem i wylewać płyn, tak iż wybrudziliśmy to co oczami
sięgnęło.
***
Uśmiechnęłam się do swojego odbicia w lustrze. Nie byłam piękna, ale uważano mnie za nią. Emily, nie lubiła mojego narzekania na siebie, ale akceptowała mnie taką jaką jestem.
Westchnęłam na samo wspomnienie przyjaciółki, która pewnie teraz gdzieś jest daleko i wpatruje się w miasto oraz je fotografuje. Popatrzyłam jeszcze raz na swoją rozkloszowaną spódniczkę, crop top oraz upięte w kucyka włosy. Po chwili poczułam obejmowanie w tali i pocałunek w odkryty obojczyk. Uśmiechnęłam się złośliwie i wyplątałam się z ramion chłopaka, następnie łapiąc go za rękę pociągnęłam w stronę korytarza, gdzie czekał na nas zniecierpliwiony Luke. Milcząc razem wyszliśmy z domu zamykając go przedtem i ruszając do auta. Pojechaliśmy z włączonym radiem i razem śpiewając dojechaliśmy do jednego z mniej znanych, a lepszych klubów. Uśmiechnęłam się na poczucie zaraz po przejściu alkoholu pomieszanego z wonią perfum, papierosów i kąpielowych potów. Od razu Luke się od nas odłączył poszukując towarzystwa i alkoholu. Zaś my od razu poszliśmy na parkiet, gdzie mogliśmy się najpierw wyszaleć, a później napić.
Po trzech godzinach tańczenia i picia alkoholu, musiałam pójść za potrzebą do toalety. Uśmiechnęłam się do siebie na chwile wspomnień spędzonych na wolnych tańcach z chłopakiem. Magiczne chwile. Gdy weszłam do pomieszczenia, głosy zdecydowanie ściszyły się, a słychać było pojękiwania. Parsknęłam śmiechem i odwróciłam się w stronę kabin, gdzie widać było kobiece i znajome obuwie męskie. Przypomniało mi się kto ma takie i dopiero wtedy zapaliła mi się czerwona
lampka. Poczekałam, aż zakończą to co zaczęli, aż doczekałam się chwili wyjścia zaczerwienionych i spoconych osób. Spojrzałam ostrym wzrokiem na Luke'a, który dopiero mnie zobaczył.
- Valerie. - mruknął zaskoczony. Po chwili powtarzał moje imię, a kiedy wybiegłam zmieszało się ono ze zdradziecką imprezą. Głosami ludzkimi, muzyki i zauważonych pojękiwań po kątach. Poczułam się zdradzona za przyjaciółkę, która będzie w gorszym stanie niż ja teraz zapłakana.
Westchnęłam na samo wspomnienie przyjaciółki, która pewnie teraz gdzieś jest daleko i wpatruje się w miasto oraz je fotografuje. Popatrzyłam jeszcze raz na swoją rozkloszowaną spódniczkę, crop top oraz upięte w kucyka włosy. Po chwili poczułam obejmowanie w tali i pocałunek w odkryty obojczyk. Uśmiechnęłam się złośliwie i wyplątałam się z ramion chłopaka, następnie łapiąc go za rękę pociągnęłam w stronę korytarza, gdzie czekał na nas zniecierpliwiony Luke. Milcząc razem wyszliśmy z domu zamykając go przedtem i ruszając do auta. Pojechaliśmy z włączonym radiem i razem śpiewając dojechaliśmy do jednego z mniej znanych, a lepszych klubów. Uśmiechnęłam się na poczucie zaraz po przejściu alkoholu pomieszanego z wonią perfum, papierosów i kąpielowych potów. Od razu Luke się od nas odłączył poszukując towarzystwa i alkoholu. Zaś my od razu poszliśmy na parkiet, gdzie mogliśmy się najpierw wyszaleć, a później napić.
Po trzech godzinach tańczenia i picia alkoholu, musiałam pójść za potrzebą do toalety. Uśmiechnęłam się do siebie na chwile wspomnień spędzonych na wolnych tańcach z chłopakiem. Magiczne chwile. Gdy weszłam do pomieszczenia, głosy zdecydowanie ściszyły się, a słychać było pojękiwania. Parsknęłam śmiechem i odwróciłam się w stronę kabin, gdzie widać było kobiece i znajome obuwie męskie. Przypomniało mi się kto ma takie i dopiero wtedy zapaliła mi się czerwona
lampka. Poczekałam, aż zakończą to co zaczęli, aż doczekałam się chwili wyjścia zaczerwienionych i spoconych osób. Spojrzałam ostrym wzrokiem na Luke'a, który dopiero mnie zobaczył.
- Valerie. - mruknął zaskoczony. Po chwili powtarzał moje imię, a kiedy wybiegłam zmieszało się ono ze zdradziecką imprezą. Głosami ludzkimi, muzyki i zauważonych pojękiwań po kątach. Poczułam się zdradzona za przyjaciółkę, która będzie w gorszym stanie niż ja teraz zapłakana.
